O kolorach przewodnich wesela słów kilka.

Dziś opowiem Wam trochę o kolorach przewodnich Waszych stylizacji i całej oprawy ślubnej.

Jako, że właśnie mija trzecia rocznica mojego własnego ślubu, mam nadzieję że darujecie mi trochę prywaty gdyż napiszę o tym, w jaki sposób mnie przyszło wybierać kolor przewodni wesela i na co zwracałam uwagę.

Kilka informacji ogólnych:

Ślub zawsze kojarzy się z bielą, jest to jeden z głównych kolorów, który będzie Wam towarzyszył przez całą ceremonie.  Biała jest najczęściej sukienka, koszula Pana Młodego, buty (choć coraz rzadziej),  czasem kwiaty czy wystrój stołów.  Na szczęście nadeszły takie czasy, że i z tradycjami można poeksperymentować i pójść w zupełnie innym kierunku.

Dobierając kolor przewodni wesela koniecznie zwróćcie uwagę na to, co do Was pasuje, w czym będziemy czuli się dobrze i co będzie się komponować z Waszą stylizacją.

Głównym powodem wyboru koloru przewodniego  jest nadanie ceremonii specjalnego charakteru, odzwierciedlenie tego co Wam w duszy gra lub zbudowanie odpowiedniego nastroju. Ważne aby wyeksponować go w sposób wyrazisty ale nie przytłaczający. Spróbujcie dopasować kolor do pory roku, w której bierzecie ślub, do miejsca ceremonii uwzględniając wygląd sali lub otaczającą Was przyrodę, jeżeli decydujecie się na ślub plenerowy.

Gdy chcecie podkreślić przynależność do jakiejś grupy społecznej czy zawodowej jest to również odpowiedni moment. Dla dopełnienia całości  zachowajcie spójność w dodatkach do Waszych stylizacji, zaproszeniach, nakryciu stołów, dekoracji auta czy miejsca ceremonii. Specjalnie przygotowane zaproszenia mogą być sygnałem dla Waszych gości w jakim stylu odbędzie się całe wesele, i jak mogą się do niego przygotować. Możecie również zasugerować im styl ubioru jeżeli chcecie aby Goście tworzyli z Wami niecodzienny  klimat wesela.

Jak to było u nas…

Kiedy wraz z Narzeczonym decydowaliśmy o tym  jak będzie wyglądać oprawa naszego wesela…no dobra trochę popłynęłam, ja decydowałam, a on wyrażał swoją aprobatę 🙂 Na szczęście  w większości się ze mną zgadzał i tylko dzięki temu dotrwał do końca i szczęśliwie został moim mężem 🙂 W każdym razie rozpoczynając ten element organizacji związany z naszą stylizacją i dekoracjami miałam zadanie ułatwione ponieważ mój przyszły wtedy mąż, był i nadal jest zawodowym żołnierzem Wojska Polskiego. Poniekąd jego wygląd był już przesądzony.  W mundurze wojskowym prezentował się dumnie i  dostojnie, zgodnie z obowiązującymi zasadami nic już nie trzeba było do niego dodawać, zwłaszcza butonierki.

Moim zadaniem było dopasowanie do niego sukienki (no nie ukrywajmy, że nie każde swoje dziecięce marzenie mogłam spełnić, bo wybór sukienki w stylu Princeski opływającej w kryształy Swarovskiego delikatnie mówiąc gryzłby się z resztą oprawy) i innych dodatków, tak, żeby nie zniekształcić charakteru ślubu wojskowego…Bo ślub wojskowy to nie tylko mundur przyszłego Pana Młodego, to też klimat i tradycje z nim związane, które poniekąd nadają ceremonii galowego charakteru.  Jako, że ja zawsze lubiłam subtelne i naturalne klimaty, postawiłam na romantyczną, koronkową sukienkę w kształcie litery A w kolorze ivory. Kwiaty zaś, zaproszenia  i wszystkie inne dodatki były w kolorze brzoskwiniowym.

Dekoracje auta, kościoła i sali.

Nawet orkiestra nam się wpasowała bez uprzedzenia 🙂 Choć nie sugerowaliśmy gościom koloru przewodniego, to jednak wiele kobiet pojawiło się w sukienkach o różnych odcieniach brzoskwini. Być może kolor zaproszeń podświadomie zadziałał na wyobraźnie.

Szczególne miejsce chciałabym oddać biżuterii, która została wykonana metodą sutaszu. Macie tak czasem że wiecie, że czegoś chcecie ale same nie wiecie co to jest? Tak właśnie było w przypadku  wyboru kolczyków i bransoletki. W związku z tym, że wymarzyłam sobie długie kolczyki zrezygnowałam już z naszyjnika. Nie mogąc zdecydować się na żadną ślubną opcję dostępną w salonach jubilerskich zdecydowałam, że chcę coś swojego, coś innego, coś co będzie mieć kolor jaki ja wybiorę i już nie będzie mi spędzało snu z powiek. Dziś już nie pamiętam jak na nią trafiłam ale od razu wiedziałam, że właśnie taką chcę mieć 🙂

W rzeczywistości dobranie koloru dodatków do munduru mojego męża w kolorze khaki wcale nie było takie oczywiste. Kolor ten jest trudny w łączeniu z innymi i lubi stonowane, ziemiste towarzystwo, takie jak beże, biele, brązy, tzw. „brudny róż” czy trochę intensywniejsze bordo lub zgaszoną czerwień czy właśnie brzoskwinie. Najważniejsze, żeby były to kolory naturalne ale nie zbyt intensywne.

Na koniec jedną z głównych zasad jest im mniej tym lepiej. Najkorzystniej łączyć ze sobą 2-3 barw. No chyba że bierzecie ślub tęczowy:) o czym być może już za niedługo powstanie osobny post.

P.S. Patrząc teraz na nasze zdjęcia zastanawiam się dlaczego najpyszniejszy na świecie tylko tort się wyłamał ze stylówki??:)

Zapisz

Zapisz